droga

droga

20 sierpnia 2017

Camino oczami prawosławnego pielgrzyma

Zapraszamy na spotkanie olsztyńskich caminowiczów już w najbliższą sobotę 26 sierpnia. Tym razem w Centrum św. Jakuba gościć będziemy Michała Kononiuka, który opowie o swoich doświadczeniach jako prawosławnego pielgrzyma na szlaku do Composteli.


Michał Kononiuk z wykształcenia jest teologiem, a z zamiłowania filologiem klasycznym i tłumaczem języka greckiego. Na co dzień pracuje w jednej z warszawskich korporacji. Na Camino wybrał się pierwszy raz w maju tego roku i pokonał pieszo trasę z Porto do Composteli, odwiedzając wcześniej Fatimę.

Jak wielu prawosławnych pielgrzymów, którzy docierają co roku do grobu św. Jakuba, jest przekonany o prawdziwie ekumenicznym charakterze tego szlaku. O swoich wrażeniach i napotkanych w drodze ludziach opowie na najbliższym spotkaniu, organizowanym przez Fundację Idź Dalej.



4 sierpnia 2017

Droga portugalska "wariant duchowy"

Camino Portugues to dziś jeden z najczęściej wybieranych szlaków jakubowych wśród Polaków. Chcielibyśmy przedstawić wam jedną z tras alternatywnych tej drogi, tzw. Variante Espiritual.


Już z nazwy tej trasy wynika, że jest to propozycja zwłaszcza dla tych, którzy szukają na Camino nieco duchowości i wewnętrznego skupienia. Tu bowiem pielgrzym ma szansę przenieść się duchowo w podróż, którą uczniowie Apostoła Jakuba pokonali transportując jego ciało do Galicji. Skupienie zaś zapewni fakt, że - bądź co bądź - jest to nadal wariant dość mało znany i przynajmniej na razie nielicznie uczęszczany.

Za Pontevedrą po przejściu ok. 2 kilometrów widnieje tablica ze schematem drogi alternatywnej, którą można dojść aż do Pontecesures (k. Padrón). To tu należy skręcić w lewo, odbijając z głównej trasy. Przejście tego odcinka lądem zajmuje trzy dni, ale można też wybrać pokonanie części trasy łodzią, wówczas będą nam potrzebne jedynie dwa.

Odcinek 1: Pontevedra-Armenteira (23 km)

Podążając za znakami przechodzimy przez miejscowość Poio i Combarro docieramy do Monasteiro de Armenteira. Tu znajduje się albergue municipal oraz klasztor sióstr cysterek. Siostry nie mają na miejscu księdza-kapelan, ale jeśli ktoś pielgrzymuje w towarzystwie kapłana, to może u nich odprawić mszę świętą. Sięgający korzeniami XII wieku klasztor zachował wiele fragmentów oryginalnej romańskiej budowli, w tym właśnie kościół pod wezwaniem Santa María de Armenteira.

Odcinek 2: Armenteira - Vilanova de Arousa (23 km)

Kilkukilometrowy odcinek za Monasterio to "szlak kamienia i wody", niezwykle urokliwy krajobrazowo etap leśny, na którym napotkamy kilka starych młynów wodnych. Dalej nie zabraknie także winnic, bo docieramy już w region Arousa, który słynie z albariño.​ Na końcu tego etapu czeka pielgrzyma miasteczko Vilanova z albergue, plażą i portem.

Odcinek 3: Vilanova de Arousa - Padron (28 km)

Z Vilanova można popłynąć łódką dalej do Pontecesures, wzdłuż rzeki Ulla, którą przypłynęło do Padrón ciało św. Jakuba. Dziś na brzegach rzeki dostrzec można 17 krzyży pielgrzymich (cruceiros), tworzących morską drogę krzyżową. Przewoźnik opowiada o atrakcjach regionu, pokazuje miejsca, gdzie hoduje się galisyjskie owoce morza (mariscos).

Łódka wypływa z portu w Vilanova codziennie ok 14.00/14.30 (zależy od przypływu). Koszt biletu to 19 euro od osoby. Można go zamówić już dzień wcześniej w albergue w Monasterio lub telefonicznie. Port znajduje się przy wejściu do miasta, tuż za mostem po lewej stronie.

Ten odcinek można również przejść pieszo. Wówczas wędrując równolegle do brzegu rzeki, przechodząc po drodze przez miejscowość Catoira dojdziemy na noclego do Padrón lub Herbon.


Trasa Variante Espiritual oznakowana została 2012 roku, posiada więc dobrze zachowane znaki żółtych strzałek i muszli. Broszura informacyjna, którą można pobrać w wielu punktach informacyjnych na Camino Portugues, obrazuje przebieg trasy (można pobrać tutaj).






22 lipca 2017

Na warmińskim Camino przed świętem św. Jakuba

Już po raz trzeci olsztyńska grupa jakubowa świętowała uroczystość swojego Patrona w drodze, pielgrzymując lokalnym odcinkiem Camino Polaco. W sobotę 22 lipca dwunastu olsztyńskich pielgrzymów wędrowało z Barczewa do Kieźlin.


Pomysłodawczynią pokonania pieszo tego blisko 20-kilometrowego odcinka była Sławka Jancewicz, która w 2016 roku przeszła ostatnie 100 kilometrów Camino Frances w Hiszpanii. Jeszcze przed wyruszeniem do Composteli odkryła, że mieszkając z mężem w Kieźlinach zupełnie niedaleko, bo w sąsiedniej miejscowości Zalbki, ma lokalny odcinek Camino. Zaczęli go wspólnie promować, zachęcając innych do pielgrzymowania po warmińskich drogach jakubowych. 

W weekend poprzedzający święto św. Jakuba Apostoła grupa pątników z Olsztyna i okolic wraz z małżeństwem Jancewiczów postanowiła po raz kolejny uczcić Apostoła właśnie pielgrzymowaniem. Rozpoczęli oni swoje wędrowanie w Barczewie, by cztery godziny później dotrzeć do Zalbek (tuż pod Olsztynem) i odbijając nieco z trasy zakończyć wędrówkę mszą świętą w kościele w Kieźlinach. 

Caminowicze wyruszyli z kościoła św. Anny – najstarszej, bo pochodzącej z XIV wieku, świątyni w tym niewielkim warmińskim miasteczku. Następnie przechodząc przez Rynek odwiedzili jeszcze franciszkański kościół św. Andrzeja, gdzie pochowany jest biskup warmiński Andrzej Batory, bratanek króla Polski Stefana Batorego. Tu również w ołtarzu głównym można zobaczyć figurę św. Jakuba Starszego. 

W Barczewie jest jeszcze jedna ciekawa, dawna świątynia – kościół poewangelicki. Ten jednak nie pełni już funkcji sakralnej, a znajduje się w nim Skarbiec Kultury Europejskiej, gdzie odbywają się wystawy i koncerty. Niestety ten obiekt był zamknięty, ale na trasie pozostała jeszcze jedna barczewska ciekawostka. 

Chodzi oczywiście o jedyną zachowaną w powiecie olsztyńskim synagogę, która mieści się przy wyjściu z miasteczka, tuż za dawnymi murami miasta, po lewej stronie. Aktualnie znajduje się tu galeria sztuki, a prowadząca ją lokalna działaczka chętnie opowiada zarówno o historii tej XIX-wiecznej budowli, jak i samego Barczewa.

Po wyjściu z miasta Camino prowadzi wzdłuż drogi krajowej nr 16, następnie przecina ją tuż przed Łęgajnami. Po przejściu przez Łęgajny, za torami i krótkim odcinkiem drogi utwardzonej betonowymi płytami skręca się w prawo i stamtąd trasa prowadzi najpierw przez pola, a następnie przez las do Zalbek. Wędrując dalej można by dojść do Olsztyna, ale olsztyńscy Caminowicze posilili się obiadem i dzięki uprzejmości księdza proboszcza z parafii św. Rozalii zakończyli pielgrzymowanie mszą świętą w Kieźlinach.

mp






15 lipca 2017

The Camino of my soul - opowiadanie

I was holding a stone in my hand and thinking: “God, please give me the strength to do it, please lead me to the end of the way…”. The first trip by foot in my lifetime was starting – and it was a pilgrimage to Santiago de Compostela.


First moments

From the airport in Warsaw – one “hop” and I was in Portugal. My plan was to cross Portugal walking by the coast and reach Spain. There I wanted to visit the Cathedral of Saint James in the city of Santiago de Compostela.

I took a stone from the ground as the symbol of my worries, pains, sorrows to carry it with me on that journey and to finally leave it under the columns of the Cathedral, wrapped in a piece of paper with my intentions. To leave it there meant to say good bye to all those worries, pains, sorrows and to start a new path of life – the end of the way would be the new beginning. But until that could happens there was about 260 more kilometers to go.


Day one

I understood what it meant to feel a supreme excitement. I waked over 40 km, passed through villages and towns, and only almost at the end of the day - when heading to the albergue - I felt the most awful pain in my legs. That’s when I understood that despite this pain I will have to go on, for ten days, to the end. “I will do it” I kept saying to myself in Polish, “Idź dalej! Go ahead!” 


Next day

Before the sun went up, I was ready to set off again. To the next city, crossing rivers, forests, fields, highways… always with the stone in the pocket. In villages people wished me “Buen Camino” and I felt supported and loved by those strangers. Other pilgrims walking by wished me “Buen camino” as well. They were asking if I needed any help or sometimes just quickly chatting about life and plans while walking. 


Soul at rest

Sometimes I didn’t feel my body - I didn’t feel the stone in my hand, pain in the back and legs. It felt like it wasn’t my nose that could smell corn in the fields, pine, eucalyptus in forests, grapes in vineyards. Like it weren’t my eyes that looked at the landscapes. It was my soul that felt the beauty. I was saying to myself: “How beautiful the world is. Just look around.”. And, smiling like an idiot, I tried to save in my memory all those views I saw… each and every kilometer of the path.


Mission

The Camino makes you feel like you had the most important mission in the world to complete – and it would be to heal your soul. The whole way helps you on that mission. You pass by crosses and churches, monuments and symbols of Saint James. You become a part of this way… you become the way yourself and you try to get to the end to understand its meaning. 


Lesson

I’ve learnt a lot from this trip. One thing was that the road will provide you anything you need… A water fountain when you’re thirsty, trees when you’re desperate for shade, jars with candies left there for pilgrims when you’re hungry, and if you need a place to sleep - all of a sudden a Spanish woman will offer you a room for the night. 

On the Camino you would feel like if a caring hand be showing you the direction. Literary it happened to me – one time when I was walking early in the morning (before 5 am) I got lost in the darkness and couldn’t find the correct way, and then – by a coincidence known only on the Camino – there came a runner who showed me a direction with a joyful “Buen Camino!”.


New beginning

I had time to think over the way I used to love the world, my family, friends and people around me and myself, my blockers and my pains: to start pushing myself to forgive, to love, to fight fear and uncertainty. Despite stress and tiredness, despite heat from the sun and difficulties, I felt happiness each day I walked. 

I was different before I started this trip and when I reached the end. I achieved my goal, I left my stone in the Cathedral of Saint James and prayed there and I finished my way - the Camino of my soul, but it wasn’t the end, it was just a beginning.


Instead of “The end”

Saint James figure was standing there in front of all those pilgrims gathered from around the world. They walked the same way as I did, they suffered pain, fatigue, they found silence. All those different people who wished me “Buen Camino” on the way were now together with me in the Cathedral. And I had a feeling that they would come back here again to feed their souls with kindness and love on the Camino.

By Hanna Lukovych



25 czerwca 2017

Jak zostałam pielgrzymem. Opowieść Tamary Frączkowskiej o samotnym Camino

W sobotę 24 czerwca Tamara Frączkowska opowiedziała o swoim dwukrotnym pielgrzymowaniu do grobu Apostoła w Composteli. Podczas spotkania z olsztyńskimi caminowiczami w Centrum św. Jakuba liderka caminowiczów z Elbląga podzieliła się swoimi doświadczeniami i przedstawiła działania jakubowe w swoich okolicach.


Tamara jest przykładem osoby, której życie zmieniło się dzięki pielgrzymowaniu Camino de Santiago. Jak wspomina, jeszcze kilka lat temu nie wyobrażała sobie takiego sposoby spędzania wolnego czasu, jak wędrówka z plecakiem i spanie w schroniskach. Pracowała na pełny etat, zajmowała się rodziną i wybierała wakacje typu all inclusive. Wreszcie w 2011 roku, zainspirowana filmem w TV Religia, zaczęła gromadzić informacje na temat Camino de Santiago, by dwa lata później wyruszyć samotnie z Leon do Santiago de Compostela.

- Na początku nie było łatwo – przyznała. – Wspomina, że 26 maja 2013 roku o godz. 4.45 wysiadła z autobusu w Leon. - Było zupełnie ciemno, a ja nie wiedziałam dokąd mam iść. Ale Święty Jakub czuwał. Od moich pierwszych chwil na szlaku pomagali mi ludzie, a ja odważyłam się pójść za żółtą strzałką i postawić pierwsze kroki na Camino i ta przygoda trwa do dzisiejszego dnia – opowiadała prelegenta olsztyńskiego spotkania.

Po powrocie z pierwszej pielgrzymki Tamara założyła blog, gdzie opisywała swoje przeżycia i wspomnienia, a także udzielała porad przyszłym pielgrzymom, którzy zwracali się do niej o pomoc. Trzy lata później, w 2016 roku powołała do życia Elbląski Klub Przyjaciół Pomorskiej Drogi św. Jakuba, a we wrześniu tego samego roku wyruszyła ponownie do Santiago, tym razem z Oviedo.

Niedawno zakończyła aktywność zawodową, dzięki czemu dzisiaj w pełni może poświęcić się swojej nowej pasji. Jest – jak podkreśla – zwolenniczką spokojnego pielgrzymowania, które pozwala zachwycać się przyrodą, spotkanymi ludźmi i celebrować każdą chwilę, czy to w drodze, czy w albergue. 

Wraz z innymi mieszkańcami Elbląga organizuje wyprawy po lokalnym odcinku Pomorskiej Drogi św. Jakuba (Braniewo – Frombork – Tolkmicko – Elbląg), aktywnie uczestniczy w działaniach środowiska jakubowego w Polsce i odwiedza różne miejsca, instytucje, w których opowiada o swoim pielgrzymim wędrowaniu do św. Jakuba Apostoła.

W tym roku planuje po raz trzeci wyruszyć samotnie na szlak Camino Frances, by z Saint-Jean-Pied-de-Port dotrzeć do compostelańskiej katedry. I jak sama mówi, nikomu nie chce niczego udowadniać, pragnie po prostu znowu poczuć radość pielgrzymowania, spotkać pielgrzymów z wielu krajów i przywitać się ze św. Jakubem.

mp




15 czerwca 2017

Camino samotnie? To jest możliwe


Serdecznie zapraszamy na najbliższe spotkanie jakubowe w Centrum św. Jakuba w Olsztynie. Tym razem naszym gościem będzie Tamara Frączkowska z Elbląga, która dwa razy samotnie wędrowała Camino de Santiago. Po powrocie założyła w swoim mieście klub Camino.

- Moja samotna wędrówka szlakiem Camino zmieniła mnie - opowiada Tamara Frączkowska. - Na wiele spraw spojrzałam inaczej, nabrałam dystansu do spraw nieistotnych, zdałam sobie sprawę jak wiele dobrego otrzymałam w życiu, dowiedziałam się wiele o świecie i o sobie - dodaje.

Tamara dwukrotnie pielgrzymowała Camino. W 2013 roku przeszła samotnie 330 km Camino Frances, zaczynając w Leon, następnie - trzy lata później - pielgrzymowała z Oviedo pokonując dystans 380 km Camino Primitivo do Santiago de Compostela. 

Zainspirowana pielgrzymowaniem po powrocie do Elbląga założyła Elbląski Klub Przyjaciół Pomorskiej Drogi św. Jakuba, jest również członkiem Wielkiej Kapituły tej właśnie drogi. - Dzięki Camino poznałam wspaniałych ludzi, z którymi łączy mnie radość z wędrowania Drogami św, Jakuba - dodaje Tamara. 

ap


11 czerwca 2017

Olsztyńscy caminowicze na festynie „Integracja Jakubowa”

W niedzielę 11 czerwca Olsztyn zmienił się w miasto prawdziwie jakubowe. A to za sprawą festynu parafialnego, który zorganizowano przy Centrum św. Jakuba. Uczestniczyli w nim przedstawiciele organizacji i wspólnot zaangażowanych w życie najważniejszej parafii miasta. 


Festyn zgromadził mieszkańców Olsztyna, którzy mieli okazję obejrzeć występy artystyczne dzieci i młodzieży na specjalnie do tego przygotowanej scenie. Ponadto część z nich została włączona do wspólnych tańców i zabaw prowadzonych przez dwóch chrześcijańskich wodzirejów.

Ci, którzy zgłodnieli, mogli posilić się grochówką, pierogami, kiełbaskami z grilla i pysznymi ogórkami małosolnymi oraz sałatkami sporządzonymi przez siostry katarzynki. Na deser były do skosztowania liczne ciasta upieczone przez członków wspólnot parafialnych, lody oraz ciepłe i zimne napoje.

Najwięcej atrakcji czekało na najmłodszych. Było między innymi malowanie twarzy, doczepianie kolorowych kosmyków włosów oraz różnorodne prace plastyczne (m.in. kolorowanki obrazków z postacią św. Jakuba). Ponadto na dzieci czekały też liczne konkursy z nagrodami.

Stoisko olsztyńskich caminowiczów i Fundacji Idź Dalej z materiałami o Camino de Santiago przygotowała Izabela Ostrowska, która udzielała przy nim informacji na temat szlaków jakubowych na terenie miasta i działań powstałej w Olsztynie grupy jakubowej. 

II Parafialny Festyn zorganizowany został przez Parafię Archikatedralną św. Jakuba w Olsztynie pod hasłem „Integracja Jakubowa”. Patronat nad imprezą objął Prezydent Miasta Olsztyna Piotr Grzymowicz.

mp